18 kwietnia 2011

2011 EC R1 G1 New York 85 @ Boston 87 (0-1)

Here is Allen for three... YES!!!
(Elsa/Getty Images)
Boston Celtics wygrali wczoraj z New York Knicks 87:85 i objęli prowadzenie 1-0 w serii do czterech zwycięstw. Mecz ten przypominał marcowe spotkanie obu drużyn. Bardzo dobra gra Knicks w pierwszej połowie i skuteczna pogoń Zielonych w drugiej. Kolejna wielka trójka Ray'a Allena zapewniła nam W na 11 sekund przed końcem.


Zaczęło się od dwóch szybkich fauli Carmelo, który zszedł na ławkę już po 1.5 minuty. Nie przyniosło to nam wymiernych korzyści, gdyż dobrą zmianę dał ex-Celtic Bill Walker. Wszystkie 7 punktów rzucił właśnie w pierwszej kwarcie. Knicks przyjęli taktykę częstego zmieniania krycia na zasłonach, co chyba trochę zaskoczyło Celtics. Nie mogli złapać rytmu w ataku, a Ray Allen był umiejętnie ścigany przez Fieldsa i Douglasa. Rezultat? Ray miał zero oddanych rzutów po 1Q. 

W drugiej kwarcie było jeszcze gorzej. Celtics zapomnieli o obronie, a Knicks zaczęli się czuć bardzo komfortowo. Melo wrócił na parkiet (aby nie złapać przewinienia Mike rzucił go na Rondo) jak gdyby nigdy nic i zdobył 12 punktów, a jego drużyna była 11/17 z gry (65%). C's swoją tragiczną grą w ataku, brakiem dobrych zasłon i spacingu (ile razy był błąd 3 sekund?) pozwolili mi przez chwilę uwierzyć, że NYK to elitarna defensywa. 6/18 z gry + 6 strat (3 x KG) = 15 punktów na 20 posiadań. Przegraliśmy tę część 15:28 i na przerwę schodziliśmy z 12-punktową dziurą, 39:51. Nowojorczycy rzucali z 54% skutecznością i zdobyli 15 punktów po naszych 10 stratach. Skutecznie wyłączyli Allena, który oddał tylko 3 rzuty. Dla porównania, Rondo był 5/10, a Davis 1/6. Dwaj zawodnicy, od których rywale chcą, by byli shooterami, oddali łącznie 16 z 39 rzutów Celtics. 

Na drugą połowę potrzebowaliśmy wielu adjustments. Świeżą dawkę tlenu dał nam Jermaine O'Neal i to on jest cichym bohaterem tego meczu. Zbiórki w ataku, bloki na Carmelo, wyłapany faul ofensywny, ale także perfekcyjna skuteczność z pola. Celtics zaczęli w końcu grać bardziej fizycznie i agresywnie. Forsowali dalekie jumpshoty Knicksów, a łatwe zbiórki od razu szły do napędzającego szybki atak Rondo. Melo wystygł, a w zasadzie wymarzł. 1/8, zła selekcja rzutów. To samo tyczy się reszty graczy NYK, 5/25 i z 54% do przerwy zrobiło się 40%. Boston nie wrócił do meczu atakiem (20 pkt. / 21 posiadań w 3Q), tylko żelazną obroną. Knicks zdobyli tylko 13 punktów, ale wciąż prowadzili 59:64.

Czwarta kwarta to już posiadanie za posiadanie. Najlepszy strzelec w ostatnich kwartach, Amare, przypomniał o sobie w odpowiednim momencie. 6/7 i 12 pkt., niesamowity 360 layup i facial nad JO. KG nie  miał na niego sposobu, ale w samej końcówce, na 2 minuty przed końcem Knicks odeszli od grania przez STATa. Garnett dobrze go odcinał, ale myślę, że gdyby NYK byli bardziej zdeterminowani, to dostarczyliby mu piłkę. Tę w crunch-time zdominował jednak Carmelo, tracąc ją bądź odpalając tragiczne trójki z 28 stóp. Celtics egzekwowali bardzo skutecznie, trafili 11 z 19 rzutów. O dwóch ostatnich akcjach rozrysowanych przez Doca jeszcze napiszę.

Teraz trochę o indywidualnych "występach". Znów nie mieliśmy nic od ławki. Glen Davis (1/8, 2 pkt. w 25 minut) sam przyznał, że nie zrobił nic oprócz tego, że ktoś nad nim wsadził. Jeff Green (2/4, 4 pkt. w 17 minut) nieobecny, strachliwy, niewidoczny. Daleko nie zajedziemy z taką produkcją rezerwowych. Łącznie 8 punktów, 4/15 z gry (27%).

Jak Celtics sprawdzili się w trzech aspektach, które w zapowiedzi określiłem jako klucze?
  • PACE. 88 posiadań to tempo bardziej bostońskie niż nowojorskie.
  • OBRONA LINII RZUTÓW ZA 3. 8/23, 35%. Knicks mieli sporo dobrych pozycji, ale nie trafiali. Melo strasznie ceglił.
  • DEFENSYWA W CRUNCH-TIME. Knicks uzyskali tylko 21 punktów w czwartej kwarcie, pomimo znakomitej postawy Stoudemire'a. Celtics zrobili świetną robotę utrzymując ich z dala od linii rzutów wolnych. Tylko 4 próby w 4Q, 16 w całym meczu.
Tak jak się spodziewałem, Knicks pozwolili nam poszaleć na atakowanej tablicy. 15 zbiórek w ofensywie, w tym 5 miał KG. W drugim meczu musimy ograniczyć straty (18 - 25 pkt. dla NYK) i dalej kontestować Knicks w pomalowanym. Wczoraj trafili tylko 16 z 32 prób. Nie wiadomo czy zagra Chauncey, który skręcił kolano.

Kapitalne zwycięstwo na początek serii. Cieszę się, że Celtics je wyrwali, bo w pierwszym meczu u siebie zawsze jest trema i łatwo o upset. Mecze na Zachodzie potwierdziły to. Trzeba było wysłać Knicksom wiadomość, że będziemy bronić Boston Garden i zrobiliśmy to.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz